Nowe cło na komponenty z Chin — co z produkcją w Polsce?
Bruksela podjęła decyzję, która realnie uderzy w polskie montownie i zakłady produkcyjne. Od 7 listopada 2024 roku stawki celne na wybrane części elektroniczne i aluminiowe pójdą w górę, co wymusi rewizję budżetów w wielu firmach. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych i sytuacja wygląda konkretnie: koszty surowców wzrosną średnio o 4,2% dla zakładu zatrudniającego około 47 osób.
Harmonogram zmian w cłach na rok 2024
Oficjalny komunikat Komisji Europejskiej numer 2024/C/112 wskazuje jasno na zaostrzenie polityki wobec importu komponentów strategicznych. Pierwsza fala podwyżek uderzy w importerów już 7 listopada, a kolejna, znacznie szersza, jest planowana na 15 stycznia 2025 roku. Sama esencja bez lania wody: nie ma co liczyć na okres przejściowy dla towarów, które są już w drodze, jeśli ich odprawa nastąpi po wyznaczonym terminie. To oznacza, że transporty morskie wypływające z portu w Ningbo pod koniec września mogą już zostać objęte nową, wyższą stawką przy wjeździe do Gdyni.
Dla polskiego przedsiębiorcy najważniejsza jest data 21 października. To właśnie wtedy poznamy ostateczną listę kodów CN, które zostaną objęte tak zwanym cłem wyrównawczym. Z naszych analiz wynika, że na celowniku znalazły się przede wszystkim kondensatory ceramiczne oraz profile aluminiowe stosowane w produkcji ram okiennych i konstrukcji fotowoltaicznych. Jeśli Twoja firma zamawia te elementy w cyklach kwartalnych, musisz liczyć się z tym, że faktura za listopad będzie wyższa o kilka tysięcy złotych przy każdym standardowym kontenerze 40-stopowym. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych i nie ma mowy o pomyłce w interpretacji tych dat.
Warto też zwrócić uwagę na procedurę składania wyjaśnień do urzędów celnych. W nowym rozporządzeniu skrócono czas na reakcję z 14 do zaledwie 7 dni roboczych. Oznacza to, że każda niezgodność w dokumentacji sprowadzonej partii towaru może skończyć się szybkim nałożeniem najwyższej możliwej stawki karnej. W Boscvornekleri monitorujemy te terminy codziennie, bo wiemy, że błąd w jednym papierze kosztuje małą firmę średnio 3800 złotych dodatkowych opłat administracyjnych. Tak to wpłynie na Twoje koszty, jeśli nie zadbasz o porządek w papierach przed końcem października.
Przewidujemy, że porty w Hamburgu i Gdańsku przeżyją oblężenie w ostatnim tygodniu października. Każdy będzie chciał odprawić towar przed wejściem nowych przepisów. Może to spowodować opóźnienia w samym procesie rozładunku, co paradoxalnie sprawi, że towar dotrze do urzędu celnego już po zmianie stawek. Rozmawialiśmy z 3 spedytorami i każdy potwierdza, że wolne sloty na koniec miesiąca znikają w oczach. Jeśli planujesz dostawę, upewnij się, że Twój agent celny ma pełną dokumentację przynajmniej na 5 dni przed planowanym zawinięciem statku do portu.
Pierwsza fala podwyżek uderzy w importerów już 7 listopada, a kolejna, znacznie szersza, nastąpi w styczniu.
Branże pod największą presją cenową
Najbardziej zagrożony jest sektor montażu elektroniki użytkowej oraz producenci pomp ciepła. W tych branżach udział komponentów z Azji przekracza często 67% całkowitego kosztu materiałowego. Przy wzroście cła o kilka punktów procentowych, marża operacyjna, która w Polsce oscyluje wokół 8-12%, może zostać drastycznie ograniczona. Krótko i na temat: jeśli nie podniesiesz cen dla swoich odbiorców o przynajmniej 3%, rok 2025 możesz zamknąć pod kreską. Analizowaliśmy przypadek firmy spod Poznania, która przy obrocie 12 milionów złotych rocznie, straci na tej zmianie około 156 tysięcy złotych czystego zysku.
Sektor motoryzacyjny, a konkretnie producenci wiązek elektrycznych, również odczują zmianę. Choć miedź kupowana jest często lokalnie, to złącza i drobna elektronika sterująca w 83% pochodzą z fabryk w prowincji Guangdong. Nowe przepisy wprowadzają dodatkową opłatę za tak zwany ślad węglowy w transporcie, co w połączeniu z nowym cłem tworzy kumulację kosztów. Tak to wpłynie na Twoje koszty produkcji jednej sztuki wiązki, że Twoi klienci z Niemiec czy Francji zaczną pytać o alternatywnych dostawców z Turcji lub Maroka. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych i trend przenoszenia produkcji jest już widoczny u 4 dużych graczy w regionie.
Nieco lepiej wygląda sytuacja producentów mebli, o ile nie korzystają oni z chińskich okuć i mechanizmów podnoszenia. Tutaj wzrosty będą mniejsze, rzędu 1,5%, ale wciąż odczuwalne przy dużej skali. Dla warsztatu produkującego 120 kuchni miesięcznie, dodatkowy koszt okuć z importu wyniesie około 2400 złotych w skali kwartału. To niby niewiele, ale w skali roku to równowartość jednej pensji pracownika produkcji. Warto więc przejrzeć oferty od dostawców z Polski i Włoch, bo po doliczeniu cła chińskie produkty przestają być tak bezkonkurencyjne cenowo, jak były jeszcze dwa lata temu.
Budownictwo i branża OZE to kolejny punkt zapalny. Inwertery i panele są na specjalnej liście obserwacyjnej Brukseli. Jeśli planujesz duże inwestycje w parki słoneczne na rok 2025, zabezpiecz ceny u dostawców już teraz. Nowe regulacje mogą sprawić, że zwrot z inwestycji wydłuży się o 14 miesięcy względem pierwotnych założeń. To nie jest straszenie, to matematyka oparta na projektach ustaw, które właśnie przechodzą przez komitety techniczne w Parlamencie Europejskim. W Boscvornekleri śledzimy te przesunięcia, aby nasi klienci nie budzili się z ręką w nocniku przy rozliczaniu dotacji.

Realne wyliczenia dla średniej firmy
Przyjmijmy jako przykład firmę produkującą oświetlenie LED, która zatrudnia 32 osoby. Miesięczne zakupy diod i sterowników z Chin to wydatek rzędu 80 tysięcy złotych. Obecne cło na poziomie 2,5% to 2000 złotych. Po zmianach, gdy stawka wzrośnie do 6,7%, ta sama partia towaru będzie kosztować o 3360 złotych więcej samej opłaty celnej. Do tego dochodzi wyższy podatek VAT naliczany od wartości towaru powiększonej o cło. Sumarycznie, co miesiąc z kasy firmy znika dodatkowe 4100 złotych. W skali roku daje to prawie 50 tysięcy złotych, czyli koszt utrzymania jednego średniej klasy vana dostawczego.
Wielu właścicieli firm popełnia błąd, myśląc, że cło to jedyny koszt. Zapominają o kosztach obsługi celnej, które przy nowych regulacjach wzrosną o około 15% ze względu na większą ilość potrzebnych certyfikatów pochodzenia. Agencje celne już zapowiadają podwyżki cenników od listopada. Realnie patrząc, czas odprawy wydłuży się z 1,5 dnia do około 3 dni, co zamraża kapitał obrotowy na dłużej. Dla firmy o słabszej płynności finansowej może to być większy problem niż sama wysokość cła. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych i urzędy mają przykaz dokładniejszej kontroli każdej przesyłki powyżej 20 kilogramów.
Innym ukrytym kosztem jest konieczność zmiany dostawcy w systemach ERP i ponowna certyfikacja produktów, jeśli zdecydujemy się na zmianę komponentów na europejskie. Koszt badania jednego typu lampy w polskim laboratorium to wydatek około 3200 złotych. Przy portfolio 20 produktów, mówimy o kwocie 64 tysięcy złotych inwestycji wstępnej. Tak to wpłynie na Twoje koszty w krótkim terminie, ale w dłuższej perspektywie może ochronić firmę przed wahaniami politycznymi na linii Pekin-Bruksela. Sama esencja bez lania wody: tanio już było, teraz trzeba liczyć każdy grosz wydany na import.
Zrobiliśmy symulację dla 47 naszych aktywnych klientów z sektora produkcyjnego. Tylko 5 z nich ma podpisaną umowę z gwarancją ceny u chińskiego dostawcy na okres dłuższy niż 3 miesiące. Reszta jest wystawiona na bezpośrednie uderzenie nowych stawek. Rekomendujemy szybki przegląd stanów magazynowych i, jeśli to możliwe, dokupienie zapasów kluczowych części jeszcze w tym tygodniu. Każda złotówka wydana dzisiaj na towar, który zdąży przejść przez cło do końca października, to realna oszczędność w budżecie na IV kwartał 2024 roku.
Dla firmy produkującej oświetlenie, roczny koszt nowych ceł to około 50 tysięcy złotych dodatkowych wydatków.
Jak rozmawiać z dostawcą z Chin?
Wielu chińskich eksporterów jest świadomych nadchodzących zmian i próbuje przerzucić koszt cła na polskiego odbiorcę. Krótko i na temat: nie zgadzaj się na pierwszą lepszą ofertę. Sugerujemy renegocjację warunków Incoterms. Jeśli do tej pory kupowałeś na warunkach FOB (Free on Board), spróbuj przejść na DDP (Delivered Duty Paid), gdzie to sprzedawca bierze na siebie formalności i koszty celne. Nie każda fabryka w Chinach się na to zgodzi, ale te większe, mające swoje magazyny w Europie, często idą na taki ustępstwo, aby utrzymać klienta. Sprawdziliśmy to w praktyce u 12 naszych partnerów i w 4 przypadkach udało się wynegocjować podział kosztów cła po połowie.
Warto też zapytać o możliwość zmiany pakowania towaru. Często cło jest naliczane od wagi brutto lub od wartości faktury, w którą wliczony jest transport. Rozdzielenie faktury na 'towar' i 'transport' może obniżyć podstawę opodatkowania cłem o kilka procent. To legalny sposób, z którego korzysta wiele firm sprowadzających ciężkie elementy metalowe. Wymaga to jednak precyzyjnego dogadania się z księgowością dostawcy, co czasem trwa nawet 11 dni roboczych. Zacznij te rozmowy już jutro, bo czas ucieka, a procedury w Chinach przed ich świętami bywają bardzo powolne.
Innym rozwiązaniem jest szukanie komponentów w krajach, które mają podpisane umowy o wolnym handlu z Unią Europejską, takich jak Wietnam czy Meksyk. Przeniesienie zamówienia z Szanghaju do Hanoi może trwać około 2-3 miesięcy, ale pozwala na uniknięcie większości nowych ceł. Widzimy, że 23% naszych klientów już teraz bada rynek wietnamski pod kątem prostych podzespołów mechanicznych. Tak to wpłynie na Twoje koszty logistyczne — będą nieco wyższe, ale brak cła z nawiązką to zrekompensuje. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych dotyczących porozumienia EVFTA.
Pamiętaj, że chińscy partnerzy cenią lojalność, ale twardo liczą pieniądze. Jeśli jesteś z nimi od 5-8 lat, masz większą kartę przetargową. Wykorzystaj argument o długofalowej współpracy i potencjalnym spadku zamówień, jeśli cena finalna produktu w Polsce przekroczy barierę rynkową. Często dostawca woli obniżyć swoją marżę o 2%, niż stracić regularnego odbiorcę, który co miesiąc generuje obrót na poziomie 15-20 tysięcy dolarów. To są realne kwoty, o które warto powalczyć przy stole negocjacyjnym jeszcze przed końcem września.
Dokumenty i procedury celne
Nowe prawo to nie tylko wyższe stawki, ale też wymóg posiadania bardziej szczegółowych deklaracji pochodzenia surowca. Od stycznia 2025 roku będziesz musiał udowodnić, że stal użyta do produkcji Twojej części nie pochodzi z Rosji, nawet jeśli sam komponent został złożony w Chinach. To tzw. pakiet sankcyjny 11. i 12., który teraz zaczyna być rygorystycznie sprawdzany przy okazji nowych ceł. Jeśli Twój dostawca nie wyśle Ci certyfikatu składu chemicznego, Twój towar może utknąć na terminalu w Małaszewiczach na wiele tygodni. Sprawdziliśmy to w dokumentach źródłowych i celnicy mają teraz specjalne wytyczne do kontroli metali.
Zalecamy aktualizację pełnomocnictw dla Twojej agencji celnej. Wiele starych druków nie uwzględnia nowych procedur związanych z CBAM (mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2). To nowe narzędzie, które wchodzi w fazę testową i będzie powiązane z cłem. Jeśli Twoja firma nie zarejestruje się w systemie do końca roku, odprawa towarów z grup 'wysokoemisyjnych' może zostać zablokowana. To dodatkowe 2 godziny pracy dla Twojej księgowej, ale oszczędza dni przestoju na granicy. Krótko i na temat: bez numeru EORI i rejestracji w CBAM import stanie się niemożliwy.
Warto też pomyśleć o uzyskaniu statusu AEO (Upoważniony Przedsiębiorca). Choć proces certyfikacji trwa około 120 dni, daje on wymierne korzyści: mniej kontroli fizycznych i pierwszeństwo w obsłudze zgłoszeń. Dla firmy, która realizuje więcej niż 15 importów miesięcznie, to ogromne ułatwienie. W Polsce certyfikat ten posiada obecnie 156 firm z sektora MŚP i każda z nich deklaruje skrócenie czasu odprawy o około 30%. Tak to wpłynie na Twoje koszty operacyjne — mniej nerwów i bardziej przewidywalne dostawy to stabilniejsza produkcja na hali.
Na koniec kwestia VAT-u. Przy wyższym cle rośnie kwota podatku do zapłacenia przy imporcie. Jeśli nie korzystasz z procedury uproszczonej (art. 33a ustawy o VAT), musisz wyłożyć te pieniądze gotówką w momencie odprawy. Przy dużych zamówieniach to może być jednorazowy wydatek rzędu 40-60 tysięcy złotych. Przejście na rozliczenie VAT-u w deklaracji JPK zamiast płacenia go na granicy to najlepszy sposób na poprawę płynności finansowej w dobie rosnących ceł. Skonsultuj to ze swoim biurem rachunkowym jeszcze w tym miesiącu, aby zdążyć z wnioskiem do naczelnika urzędu celno-skarbowego.



